|
Strona 2 z 2 Dłonie, popękane jak wąwozy, to dłonie robotnika, to jednocześnie symbol każdej ludzkiej pracy, związanego z nią trudu i poświecenia. Dłonie te otwierają się, gdy rozdają dobro innym. Nie ma więc pracy tylko dla siebie. Każda praca, nawet najbardziej służebna ze względu na swą podmiotowość jest skierowana ku człowiekowi, jest służbą bliźniemu. Korzyści finansowe nie są jedynym celem wykonywanej pracy. Nie dla „wyścigu szczurów" i roli „wydajnych maszyn" człowiek został powołany. Praca nie jest też towarem, a pracownik – siłą roboczą. Człowiek w dziele pracy, jako podmiot jest sprawcą i twórcą. Zatem każdą ludzką „pracę mierzy się nade wszystko miarą godności samego podmiotu pracy, czyli osoby: człowieka, który ją spełnia” (LE 6). Praca jest dla człowieka, a nie człowiek dla pracy. Norwid wyraził to w pięknej myśli:
„Bo nie jest światło, by pod korcem stało, Ani sól ziemi do przypraw kuchennych, Bo piękno na to jest, by zachwycało Do pracy – praca, by się zmartwychwstało” (Norwid 1851: 13).
Prawda, że człowiek uczestniczy i służy w dziele samego Boga, swego Stwórcy, została w sposób szczególny uwydatniona przez Jezusa Chrystusa – Człowieka pracy, pracy rzemieślniczej, u boku Józefa z Nazaretu. Wymowa życia Jezusa Chrystusa jest jednoznaczna: Jezus należy do świata pracy, ma dla niej szacunek i uznanie. Syn Boży z miłością patrzy na każdego człowieka, na jego pracę i działanie. W nauczaniu i przypowieściach Mistrz z Nazaretu odwołuje się często do obrazów z ludzkiego, prostego i zwyczajnego życia: pasterz, rybak, kupiec, siewca, gospodarz, rola, pole uprawne, winnica, robotnicy, słudzy, rządcy, sprawiedliwa zapłata, uczciwość najemcy. W tym nauczaniu Chrystus dotyka zwyczajnych spraw człowieka. Wskazuje, że droga do nieba i osobiste uświęcenie dokonuje się pośród codzienności, w ludzkich relacjach, postawach względem Boga i bliźniego. Współczesny wyraz nauki Bożej znajdujemy w wołaniu Vaticanum II: „Aktywność ludzka, jak pochodzi od człowieka, tak też ku niemu się skierowuje. Człowiek bowiem pracując nie tylko przemienia rzeczy i społeczność, lecz doskonali też samego siebie. Uczy się wielu rzeczy, swoje zdolności rozwija, wychodzi z siebie i ponad siebie. Jeżeli się dobrze pojmuje ten wzrost, jest on wart więcej aniżeli zewnętrzne bogactwa, jakie można zdobyć. (...) Stąd normą aktywności ludzkiej jest to, żeby zgodnie z planem Bożym i wolą Bożą odpowiadać prawdziwemu dobru rodzaju ludzkiego i pozwolić człowiekowi na realizowanie i wypełnianie pełnego swojego powołania bądź indywidualnie, bądź społecznie” (Vat II, KDK35).
W Laborem exercens Jan Paweł II z całą mocą mówi, że „praca jest dobrem człowieka – dobrem jego człowieczeństwa – przez pracę, bowiem człowiek nie tylko przekształca przyrodę, dostosowując ją do swoich potrzeb, ale także urzeczywistnia siebie, jako człowiek, poniekąd bardziej staje się człowiekiem” (LE 9). Praca rozwija człowieczeństwo, daje również poczucie bezpieczeństwa, zapewnia życie na godnym poziomie materialnym, chroni przed biedą, frustracją i lenistwem. Choć zespolona jest z trudem i mozołem, to przecież bez niej nie ma tu na ziemi pewnego rodzaju szczęścia. Trzeba tu podkreślić, że z każdą pracą łączy się trud. Usłyszał to pierwszy człowiek w słowach: „W pocie oblicza twego będziesz musiał tedy zdobywać pożywienie" (Rdz 3, 19). Trud, który towarzyszy pracy, nie zmienia jednak faktu, ze jest ona droga, na której człowiek realizuje właściwe sobie panowanie w świecie widzialnym, czyniąc sobie ziemię poddaną. Trud ten znają wszyscy pracujący ludzie. Jan Paweł II przywołuje podane przez św. Tomasza określenie pracy jako bonum arduum. Znaczy ono, że praca jest dobrem – trudnym, mozolnym, ale jednak dobrem użytecznym, odpowiadającym godności człowieka i ją pomnażającym. W poemacie Kamieniołom Karol Wojtyła wyraża to słowami: „ale człowiek nie myśli o bólu. Ból sam jeszcze nie jest wielkością”, (Kamieniołom, Tworzywo, s. 45). To zupełnie jak Chrystus, krzyżowany i męczony, nie myślał o bólu, ale o powierzonej Mu misji, uczy nas swoim przykładem, że trzeba także nieść krzyż, który ciało i świat nakłada na ramiona dążącym do pokoju i sprawiedliwości. Właśnie w pracy ludzkiej, naucza Jan Paweł II, „chrześcijanin odnajduje cząstkę Chrystusowego Krzyża i przyjmuje ją w tym samym duchu odkupienia, w którym Chrystus przyjął za nas swój Krzyż. W tejże samej pracy dzięki światłu, jakie przenika w nas z Chrystusowego Zmartwychwstania, znajdujemy zawsze przebłysk nowego życia, nowego dobra, jakby zapowiedź nowego nieba i nowej ziemi (por. 2P3,13;Ap21,l)– które właśnie poprzez trud pracy staje się udziałem człowieka i świata. Poprzez trud – a nigdy bez niego. Potwierdza to z jednej strony nieodzowność krzyża w duchowości ludzkiej pracy, z drugiej strony jednakże odsłania się w tym krzyżu – trudzie nowe dobro, które z tej pracy bierze początek” (LE 27). Praca chrześcijanina połączona z modlitwą, tak jak odbywało się w życiu Karola Wojtyły, zapewnia rzeczywisty wzrost Królestwa Bożego. Karol Wojtyła, późniejszy papież, w poemacie Kamieniołom woła do ludzi współczesnego świata, aby pracę zaczynać od wewnątrz, by dłonie – choć pełne trudu – otwierać dla innych. Praca, „bowiem niesie natchnienie trudnego dobra. I od niej się to zaczyna, co narasta w sercu i myślach, co tyle ważnych wydarzeń i ludzi osacza – jakaż miłość dojrzewa w młotach!” (Kamieniołom, Natchnienie, s. 46). Trud pracy polega również, szczególnie w obecnej sytuacji społecznej i ekonomicznej, na umiejętnym połączeniu życia rodzinnego z pracą. W Laborem exercens papież pisze: „Praca stanowi podstawę kształtowania życia rodzinnego, które jest naturalnym prawem i powołaniem człowieka. Te dwa kręgi wartości – jeden związany z pracą, drugi wynikający z rodzinnego charakteru życia ludzkiego – muszą łączyć się z sobą prawidłowo i wzajemnie się przenikać. Praca jest poniekąd warunkiem zakładania rodziny, rodzina bowiem domaga się środków utrzymania, które w drodze zwyczajnej zdobywa człowiek przez pracę. Praca i pracowitość warunkują także cały proces wychowania w rodzinie właśnie z tej racji, że każdy „staje się człowiekiem” między innymi przez pracę, a owo stawanie się człowiekiem oznacza właśnie istotny cel całego procesu wychowania. Oczywiście, wchodzą tutaj w grę poniekąd dwa znaczenia pracy: ta, która warunkuje życie i utrzymanie rodziny –i ta, poprzez którą urzeczywistniają się cele rodziny, zwłaszcza wychowanie; tym niemniej te dwa znaczenia pracy łączą się z sobą i dopełniają w różnych punktach. W całości należy przypomnieć i stwierdzić, iż rodzina stanowi jeden z najważniejszych układów odniesienia, wedle których musi być kształtowany społeczno–etyczny porządek pracy ludzkiej. Nauka Kościoła zawsze poświęcała tej sprawie szczególną uwagę. Rodzina jest bowiem równocześnie wspólnotą, która może istnieć dzięki pracy i jest zarazem pierwszą wewnętrzną szkołą pracy dla każdego człowieka” (LE 10). W rodzinie młody człowiek uczy się odpowiedzialności za siebie, za wykonywane działania i za innych. Rzetelność, służba i uczciwość to podstawowe cechy, w języku religijnym – cnoty, dojrzałego pracownika. Zaczyn pracowitości zostaje złożony w człowieku już w jego najmłodszym wieku: trud edukacji, motywacja do wysiłku i rozwoju. Cały więc proces wychowania wdraża człowieka w podmiotowe rozumienie pracy. Duchowość i godność pracy ludzkiej wynika z faktu, że wszystkie działania człowieka ku dobru są uczestnictwem w dziele Stworzenia, współpracą ze Stwórcą. Godnie wykonywana praca doskonali i rozwija samego pracującego człowieka. Jest również uczestnictwem w krzyżu Chrystusa, Jego dziele Odkupienia.
Idee i wartości. Humaniora Jana Pawła II. Pod red. M. Marczewskiej, Z. Trzaskowskiego. Kielce 2011,s.207-217.
«« start « poprz. 1 2 nast. » koniec »» |