|
- A nie napisałeś tej piosenki o Jezusie? Znam takich, którzy modlą się jej słowami… - Posłuchaj, ja pisząc tę piosenkę, myślałem o Jezusie, ale nie napisałem tego dosłownie, bo wstydziłem się, stchórzyłem, nie byłem jeszcze gotów, aby powiedzieć to wszystkim. To było dla mnie. A tu nagle na tych koncertach tak jakby ktoś mówił, żebym ja to powiedział. Nie ,,światło’’ tylko ,,Jezus’’. Byłem wtedy absolutnie pewien, ze ten stan, który mnie ogarniał, jest Jezus, ,,światło’’ to Jezus- ,, światło ze Wschodu’’. I byłem tak wzruszony, że płakałem. Tu wiesz: tłumy, huk, czad, a mi leją się z oczu łzy. Odwracałem się jakoś, żeby nie widzieli, bo to wiesz- wielki idol rockowy. Wstyd. Przeżywałem jedne z najpiękniejszych momentów w moim życiu i powiem ci, że zacząłem pragnąć, żeby te sytuacje się powtarzały. A tu nie, Pan Bóg kiedy chciał, to robił. Myślę: O! Dzisiaj pewnie zdarzy mi się coś takiego. Atu nic. Dokonywała się we mnie taka wewnętrzna przemiana.
- Wszystko zaczęło się od emocji? - Tak. Bóg, dobrał się najpierw do mych emocji, dopiero później przyszedł czas na rozum i serce. Pomyślałem sobie, ze skoro śpiewam piosenki o Jezusie, to odważę się i zmienię tekst. Będę śpiewał: ,, Niech cię strzeże, niech cię wspiera Jezus Chrystus’’, a nie ,,światło’’, jak śpiewałem dotychczas. I zmieniłem tekst. Na jednym z koncertów- w Łodzi zaśpiewałem: ,, Jezus Chrystus’’. A tu się nagle okazał, ze założce, która przyszła na ten koncert, to się nie spodobało. Zabrali się pod sceną i zaczęli krzyczeć: ,, Jezus ch…’, zaczęli na mnie pluć ( nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło), tego typu rzeczy. Dla mnie był to ogromny szok. Cały problem polegał na tym, ze ja myślałem, ze wystarczy wypowiedzieć to publicznie i sprawa załatwiona. Myślałem, ze wszyscy to przyjmą, ze wszystkim się to będzie podobać. A tu okazało się ,że moje słowa spowodowały taką potężną agresję.
-Miałeś świadomość, od kogo ona pochodziła? Czy czułeś , że to agresja szatan, który zaczyna ,, mieszać’’? - Oczywiście, ze tak.
- Nie byłeś więc zaskoczony… - byłem bardzo zaskoczony! Wiedziałem ,że to szatan, ale moja wiara byłą jeszcze bardzo słaba. Oni mi straszliwie ubliżali, byłem cały opluty, Ktoś krzyczał, że Jezus to jest ch…, a mnie nagle coś tknęło i po raz pierwszy powiedziałem na głos: ,, Człowieku! Jezus Chrystus jest Panem!’’ Powiedziałem to po raz pierwszy w życiu. - Kiedy to było? - Pięć lat temu. A powiedziałem to nie w takiej atmosferze, wiesz, ze siedzimy sobie z przyjaciółmi, modlimy się i ktoś nagle mówi: ,, Jezus Chrystus jest Panem’’, ale w warunkach zupełnie skrajnych, ekstremalnych. Myślałem wtedy: ,, No, teraz to mnie już chyba tylko zabiją’’. Dograliśmy jakoś ten koncert do końca, ale ja zostałem zmiażdżony. Bo ja byłem wtedy, wiesz, wielką gwiazdą rocka. Dochodziło do takich przegięć, że po koncertach przychodziły dziewczynki i mówiły: ,, Tomek, ty masz taką moc czarodziejską, głowa mnie boli, połóż mi rękę na głowie, a mnie uzdrowisz’’. A ja oczywiście kładłem! Słowo honoru! A tu nagle gwiazda rocka opluta, znieważona na oczach wszystkich… Ale- ,, Jezus jest Panem’’, rozumiesz, nagle powiedziane zostało coś takiego! To był przełom w moim życiu. Dokładnie wtedy, gdy publicznie to powiedziałem, i to w sytuacji, gdy zostałem zbity i zdeptany.
- Od tego czasu zaczął się, jak sam mawiasz, świadomy okres twojej twórczości? - Tak, wtedy powoli zacząłem iść do Jezusa…W Duchu dzieje się historia, której my czasem nie rozumiemy, jakby wbrew nam. Wtedy zacząłem chcieć czegoś świadomie. Na przykład- zaczął chodzić do kościoła. Po prostu, tak jak nie miałem wcześniej takiej potrzeby, tak teraz zacząłem tego pragnąć.
-Mówiłeś, że to nie ty wybrałeś Boga, ale On wybrał ciebie. Powiedz, jak znalazłeś się w Kościele katolickim? Nie było to chyba tak, że ustawiłeś sobie kilka Kościołów, a wybrałeś katolicki jedynie dlatego, że ci najbardziej odpowiadał… - Słuchaj, ja nigdy nie miałem tego problemu, żeby wybierać kościół. Ja nie wyobrażam sobie innego. Nie wyobrażam sobie, żeby nie było Eucharystii. Jest to dla mnie nie do pomyślenia. Dlatego nie miałem tutaj żadnego dylematu. Powiem ci, dlaczego Kościół katolicki. W tym czasie zacząłem chodzić na Mszę. I każde słowo, które tam słyszałem, było dla mnie jakby nowym objawieniem. Jak kiedyś Mszę odbierałem tak, jakby miał watę w uszach, tak teraz uczestniczyłem w niej pełniej.
-Tak, jakby była odprawiana specjalnie dla ciebie? - Dokładnie tak, jakby mi ktoś te watę zdjął. Wszystkie te modlitwy, wezwania… Jakie to piękne, a sama Msza- jakie to wspaniałe dzieło sztuki! Nałożyły się wtedy na to wspomnienia z mojego dzieciństwa, gdzie do kościoła chodziłem ze swoją babcią. Moja babcia Aniela prowadziła mnie do kościoła. Jako mały kajtek chodziłem z nią na Msze, nieszpory i inne nabożeństwa. A był to stary, barokowy kościół. A ja, nadwrażliwe dziecko, chłonąłem te wszystkie obrazy, te niesamowite procesje z monstrancją- coś pięknego.
- I dlatego, nawet długo przed swym nawróceniem, mówiłeś, ze sztuka jest ,, budowaniem gotyckiej katedry’’? Katedry jako świątyni Chrystusa, czy jedynie przepięknej architektonicznej formy? - Zawsze, nawet przed nawróceniem, myślałem o świątyni, nigdy o samej formie.
- Sacrum nie do końca nazwane? - Dokładnie tak. Jest to świetny symbol, bo buduje się kościół jakby w sobie samym. Ale najpierw widzi się tylko to, co na zewnątrz. Formę, piękno, estetykę. Nie ma jeszcze piękna duchowego, bo do niego jeszcze człowiek nie dorósł. A potem gmach, który powoli się wznosi, zaczyna wypełniać się Duchem. Jest to Duch Jezusa Chrystusa- Duch Święty, którego On zsyła. I teraz to wszystko się nałożyło. Odkryłem głębię, treść. To, co było dla mnie piękną formą, nabrało treści. Przestałem uciekać na boki w jakieś filozofie Wschodu, w zen, ale wróciłem do domu!. Byłem bardzo wzruszony, płakałem, często chodziłem do spowiedzi. cdn. Radykalni z budzym, dzikim, maleo i stopą rozmawiał marcin Jakimowicz. Z maleo rozmawiał dziki, Katowice 2002, s. 13-17.
|