|
|
|
|
Strona 1 z 5 PIOTR ŻYŻELEWICZ „STOPA ‘’ - Każdy człowiek ma inną drogę . Piotrze , ciebie Bóg dotknął w sposób zupełnie nie do przyjęcia przez współczesny świat – przez cierpienie . Jak odkryłeś to , że Bóg się tobą interesuje ?
-Teraz z perspektywy widzę , że Pan Bóg się każdym człowiekiem bez względu na to , jaki jest . To człowiek idzie swoją drogą ( uważając , że jest to jego własna droga ), wielokrotnie odcinając się od Pana Boga - tak mu się przynajmniej wydaje . To procentuje w życiu . Jest takie stare , wyświechtane , śmieszne słowo „ grzech’’ . Człowiek wchodzi w pewien grzech , którym odcina się od Pana Boga i wcale nie uznaje tego za żaden grzech . To jednak procentuje – jak w Czarnobylu – wybuch „leci ‘’ i dotyka kolejne pokolenia . Podobnie grzech – jest w nas , cały czas się gdzieś głęboko pleni , przysłania pewne rzeczy , po czym człowieka spotyka jakaś przykra sytuacja (dla innych bardziej , dla innych mniej ) – może to być tragedia , która mnie spotkała ….Teraz grzebiąc się w takich ludzkich rzeczach , które w jakimś Momencie mogę odnieść do Pana Boga , widzę , że jest to konsekwencja życia , jakie prowadziłem . W tym wszystkim jest jednak obecny Pan Bóg od początku do końca . Problem polega tylko na tym , jak człowiek stanie wobec świadomości obecności Pana Boga : czy opluje Go za to , co się stało , czy stanie przed Nim w zupełnej bezsilności , tak jak ja to zrobiłem , gdy urwał mi się cały świat , gdy moja żona zginęła w wypadku samochodowym . Skończyły się wszystkie moje pomysły na życie .
- Przeklinałeś na początku całą tę sytuację ?
- Nie absolutnie nie. Było po prostu tak , jakby ktoś wyłączył radio . Pustka , cisza , nic . Nic . Sam nie wiem , jak wtedy wstawałem rano , kładłem się wieczorem . Zero świadomości , otępienie , wielka wewnętrzna pustka . Dokładnie tak , jakby ktoś zamknął cię w pustej studni. To , co się stanie jest zupełnie bez znaczenia. Totalny „tumiwisizm ‘’ – nie olewactwo , ale „ tumiwisizm ‘’. Cóż może mnie spotkać gorszego ?
- Nie miałeś do Boga żadnych pretensji ? Takie chwile wyzwalają przecież często ogromną agresję wobec Jego planu ….
- Ja Boga jakoś wcześniej nie zauważałem , więc jak mógłbym mieć do Niego jakieś pretensje? Miałem Go „w poważaniu ‘’ , może nie w głębokim , bo teraz widzę rzeczy , które On robił wówczas w moim życiu. Przykład ?Ksiądz przed naszym ślubem powiedział , że wzięcie ślubu kościelnego nie jest już żadnym problemem , bo świat pędzi tak szybko , że wystarczy dziś , że jedynie jedna ze stron przysięgnie ….Teraz widzę , że przez moją żonę i przez tego właśnie księdza Pan Bóg uzmysłowił mi jedno słowo: skoro jest to sakrament , to trzeba go potraktować uczciwie. Poszedłem do spowiedzi , przyjąłem sakrament bierzmowania , którego nie miałem …Było to wszystko robione na zasadzie takiej „uczciwości ‘’, „ że skoro już tak , no to tak ‘’. Nie jestem uczciwym człowiekiem , więc trudno mi powiedzieć , że wtedy byłem uczciwy , ale zrodził się we mnie taki ludzki odruch : „ skoro jest ten ślub kościelny , to raczej powinniśmy go zawrzeć ‘’ . Nie zauważałem wtedy Pana Boga i nie traktowałem Go jako Kogoś , kto ma pomysł na moje życie. Ja chciałem dokonać w życiu paru rzeczy : mieć samochód , mieszkanie.
- Dobrobyt był dla ciebie ważny?
- Wiesz , w naszych warunkach społecznych , jeśli ktoś ma mieszkanie i samochód, to jest to dobrobyt , ale przecież jest to coś normalnego . Dobrobyt byłby wtedy , gdybym miał telewizor 29 albo 57 – calowy , mercedesa ….Mi chodziło raczej o to , aby swobodnie poruszać się po kraju, tym bardziej , że mam zawód , który zmusza mnie do tego, abym przemieszczał się z własnym sprzętem z miasta do miasta .
- Wróćmy do stanu totalnej pustki , jakiej doświadczyłeś . Jak Pan Bóg zaczął się tobie objawiać? Mocno , radykalnie czy subtelnie , delikatnie ?
-Ta pustka , której doświadczyłem, była czymś takim , jakby człowiek biegł , biegł ,nie gnał na koniu , ale , biegł ,biegł , biegł i nagle dotarł do ściany , która zamyka ślepą uliczkę . I już . Wszystko się skończyło . Wrócić się nie da , ani w lewo , ani w prawo . Żadnej pomocy znikąd . Znajomi , którzy wtedy do mnie przychodzili , nie przychodzili , dzięki Bogu , po to , żeby porozmawiać ani pocieszać , ale wpadali po prostu na chwilę , by posiedzieć . I za to im dziękuję . Pan Bóg zorganizował to wszystko tak , że na ulicy Długiej zaczęły odbywać się czuwania . I ja w swej bezsilności i niemocy , rzygając już swoimi czterema ścianami , powiedziałem znajomym : „Weźcie mnie ze sobą gdziekolwiek ‘’. Bezwiednie zupełnie poszedłem tam i zaczęło się …
- Kościół Paulinów na Długiej ma w tej książce miejsce szczególne . Tam zmieniło się radykalnie życie „Dzikiego ‘’ , Darka Malejonka …
- Podejrzewam , że takich kościołów , w których Pan Bóg mocno działa , jest tysiące – można napisać o tym wiele książek .Taki jest plan Boży , że akurat „ wykorzystał ‘’ kościół na Długiej . On jedynie wie , dlaczego . Poszedłem do kościoła , poznałem ojca Krzysztofa , który razem z siostrą Marią pomodlił się nade mną i nic ….
- Było to na tym samym czuwaniu , na którym przyjęli Jezusa „ Maleo” i „Dziki ‘’ ?
- Powiem ci szczerze , że kompletnie mnie to nie interesowało . Było to 6 czy 7 stycznia – na pierwszym czuwaniu w roku . Paulin i siostra zakonna z Odnowy charyzmatycznej modlili się nade mną . Po prostu – ja klęczałem , a oni się nade mną modlili . I już . Pomodlili się dziesięć minut .
- Było ci wszystko jedno , czy miałeś do tego stosunek ironiczny ?
- Było mi wszystko jedno . Wiesz , to , że przyszedłem do tego kościoła , nie spowodowało u mnie żadnych emocji . Przyszedłem , postałem na chwilkę usiadłem . To samo w domu , tyle że kolor ścian się zmienił. Wyspowiadałem się króciutko, tylko dlatego , że ojciec Kowalski powiedział mi : „Proszę cie , abyś przystąpił do sakramentu pokuty . Jest tu ojciec Darek Cichor , proszę cię , idź do niego’’ . Poszedłem . Zrobiłem to tylko dlatego , że mnie o to poprosił . Po spowiedzi wszedłem do kościoła , pamiętam, że przy prezbiterium było bardzo dużo ludzi . W czasie Eucharystii okazało się , że cały mój świat stanął do góry nogami. Zauważyłem , że z ołtarza , który był dla mnie taką jasną plamą na tle tłumu ludzi , który tam siedział , spływa radość . Nie wiem , jak to opisać – raz w życiu miałem taką sytuację . To doświadczenie było takie , że z ołtarza powoli – tak jak spływa olej - spływała radość . Płynęła ona w niesamowitej ilości , przenikała mnie , a ja wciąż byłem zamknięty w swojej studni . Nagle doświadczyłem tego , że Ktoś zaczął tę studnię napełniać swą niesamowitą radością . Był to Jezus , Jezus Eucharystyczny .
- Wszystko to działo się w czasie Mszy Świętej ?
- Tak , ale nie pamiętam już , czy to było podniesienie czy inny fragment…. Wiem jednak , że ołtarz był centrum tej radości , która mnie wypełniła . I ja się wcale nie poczułem lepiej , tylko poczułem się strasznie zdziwiony . Stoję przed ołtarzem zupełnie pusty , a tu nagle dowala do mnie zupełnie coś irracjonalnego. Prawdziwe science fiction . Było to pierwsze doświadczenie obecności Jezusa , tego , że jest pokój , radość , która przykrywa moją pustkę i beznadzieję . Jezus wszystko przykrył .
- Na jak długo ? Wróciłeś do domu ….
- i byłem ogromnie zdziwiony ! Wróciła znów pustka , bo przecież człowiek wraca do czterech ścian. Zostało coś głębokiego : „ Jak to jest , że coś takiego miało miejsce w czasie Eucharystii ? ‘’ Zacząłem chodzić do kościoła , ale na takiej zasadzie , że przychodził Tomek i mówił: „Chodź idziemy ‘’. Potem powiedział , że są jakieś rekolekcje, że pewnie się przydadzą itd. . Powiedziałem : „ No dobra, mogę ostatecznie pojechać ‘’ . I pojechałem . Tam przyszedł do mnie Jezus w znakach swej obecności, wylewając obficie Ducha Świętego .Nieprawdopodobne rzeczy się tam działy . Wróciłem do domu i pytam się ojca Kowalskiego : „ Co dalej ? ‘’. A on : „ Zapraszam cię na katechezy neokatechumenalne , które organizowane są w naszym kościele . To jest dla was ‘’. Poszliśmy - Tomek do Poznania , a ja z „Dzikim ‘’ i darkiem do nas . Weszliśmy do wspólnoty . Latem poszedłem na pielgrzymkę , żeby podziękować Bogu za to , co robi w moim życiu , i poprosić , by uczynił coś , co ja mogę przyjąć . Chciałem się Go spytać o to , co ja w ogóle mam robić , skoro mój pomysł na życie się skończył . I On zabrał mnie na pielgrzymkę powołaniową do Loreto – na modlitwę z papieżem, a później na spotkanie z Kiko – założycielem naszych wspólnot. I tam był taki moment, w którym proszono , by wszyscy ci , którzy czują powołanie do stanu kapłańskiego i zakonnego, podeszli na podium , na którym stali biskupi i nasi odpowiedzialni . Ja pojechałem na rekolekcje z takim przeświadczeniem, że jak mam zostać księdzem to zostanę, jaki problem . I tak wszystko mi się w życiu pozmieniało , poprzesuwało , a jeśli mam się ożenić , to się ożenię.
- Była to rezygnacja ze świata czy raczej chęć pełnienia woli Bożej ?
- Raczej rezygnacja ze świata. Skoro Pan Bóg wie , co mam w życiu robić, to będę robił to , co On chce. Efekt jest taki , że jestem szczęśliwym małżonkiem. Pobraliśmy się w Białą Niedzielę – w Niedzielę Bożego Miłosierdzia . Będziemy mieli dziecko – Kasia jest w drugim miesiącu ciąży . Niesamowite rzeczy robi Pan Bóg w moim życiu i to On je robi – nie ja . To nie jest tak , że ja coś dla Niego robię. To On się o mnie nieustannie troszczy .
- Kiedy poznałeś Kasię ?
- Na pielgrzymce 6 września 1995 roku . Potem jechaliśmy razem do Loreto . Ona też jechała po to , by dowiedzieć się od Boga , co ma robić . Okazało się , że Pan Bóg nam powiedział (najpierw jej , a potem dotarło to do mnie ) , że mamy być razem . Rok później – dokładnie 6 sierpnia powiedzieliśmy sobie, że wiemy , że Bóg dał nam siebie nawzajem . Żyjemy razem i Pan Bóg nam ciągle daje. Przez cały czas dowiadujemy się , że obraz Boga , który noszę w sercu , jest fałszywy .
- Czym cię Pan Bóg najbardziej zaskoczył ?
-Przede wszystkim zdziwiło mnie to , że On w ogóle jest. I to nie gdzieś daleko w niebie , w postaci jakiejś energii , ale tu – jest to konkretny Pan Bóg , Bóg , który żyje i któremu zależy na tym, abyśmy byli zbawieni . Na końcu wszyscy staniemy przed Nim , a stanąć przed Bogiem jest bardzo trudno . Sam przecież powiedział Izraelitom , że nie pokazywał się im , żeby po ludzku nie wymiękli , bo posraliby się , jacy by święci nie byli . Ja przyznam – nie do końca wierzę w Jego miłosierdzie , a z drugiej strony jakoś głęboko w sercu czuję , że jest miłosierny . Patrzę na Jezusa Chrystusa na krzyżu i widzę samo miłosierdzie . On umarł za mnie . Kim ja , kurczę jestem , że ktoś za mnie umiera taką śmiercią ? I co bym pięknego nie zrobił – Jezus umarł na krzyżu . Widzę , że Jezus zmartwychwstał . Ja Go doświadczyłem w trakcie śmierci , bo gdy umarła moja żona, ja umarłem wraz z nią . Byłem chodzącym trupem. I przyszedł Pan Jezus , który został ukrzyżowany, przybity do krzyża . Nie widziałem Go , nie wiem, jak On wygląda , ale przyszedł do mnie ze swoim pokojem , radością i przede wszystkim z życiem. Bo ja dopiero teraz zacząłem żyć . Z drugiej strony się Go boję , może nie powinienem, ale się Go boję . Czasem wydaje mi się , że jeszcze uda mi się coś zrobić , zanim Jezus przyjdzie . Wiem , że Bóg kocha mnie takiego , jakim jestem, ale żeby to zrozumieć , to sam muszę przekonać się jaki naprawdę jestem . To mi daje wspólnota, która pozwala mi spojrzeć na siebie w prawdzie .
- Powiedziałeś , że czasem wydaje ci się , że zdążysz coś zrobić , „ zanim Jezus przyjdzie ‘’. Czy masz świadomość jakiegoś szczególnego wylania Ducha Świętego na współczesny Kościół ?
- Duch Święty jest przez cały czas w Kościele. Kiedyś potrzebne były jakieś konkretne wydarzenia w Kościele, potrzebni byli apostołowie, męczennicy , ojcowie pustyni. Teraz potrzeby są inne . Duch Święty jest przez cały czas, ale ludzie wolą patrzeć na inne znaki. Są tacy , którzy uwierzą w Pana Boga dopiero , gdy zaczną lewitować. To są rzeczy trudne , tylko Pan Bóg wie , co z tym zrobić. Pan dał mi wspólnotę i mimo tego, że moja praca jest taka , że bywam w niej raz na dwa tygodnie, to jednak ta grupa pokazuje mi , jaki jestem naprawdę. Jaki pyszny , jaki nieuczciwy , jak bardzo łatwo obgaduję kolesi, jak bardzo pornografia zagnieździła się w moim sercu. Niby jest ok. , wielu rzeczy nie robię. Co z tego , że wydaje ci się , że spełniłeś któreś przykazanie. Jest wiele innych , których nie spełniłeś !
Jezus powiedział : „ Ja jestem drogą i prawdą , i życiem ‘’. Powiedział też : „Nie przyniosłem pokoju , tylko ogień i miecz ‘’. To są rzeczy strasznie trudne. Ale skoro powiedział , że przyszedł wypełnić prawo i że jest „ drogą , i prawdą , i życiem. Prawo wydaje nam się sztywne tylko dlatego , że my jesteśmy sztywni . Bardzo wiele rzeczy dzieje się w życiu człowieka i ten łapie się tylko tego , co go kręci . Ale nie wszystko pochodzi od Boga – albo inaczej – wszystko pochodzi od Boga , ale są rzeczy , które On daje po to , by człowiek zobaczył , że może błądzić . Często człowiek zajmuje rzeczami , które są ekstra , świetne i piękne , ale może okazać się , że nie są wcale dla niego .
- Powiedziałeś , że Bóg objawił ci , że nie chce , abyś był zakonnikiem . Jesteś perkusistą – robisz to , co robiłeś dotychczas . Zostałeś przy tym dlatego , że robisz to najlepiej , czy też były znaki wskazujące na to , ze Bóg chce , abyś grał ?
- Jestem z wykształcenia elektroenergetykiem . Wiem , że są w Kościele takie wspólnoty , które kładą ogromny nacisk na to , jak jesteś wykształcony. Pan Bóg nie powołał mnie do takiej wspólnoty . Jemu zależy na tym , abym się nawrócił . Czy ja wiem , co to znaczy nawrócenie ? Czy ja naprawdę chcę się nawrócić ? Jedynym „nawróconym ‘’ był Jezus . On w całości wypełnił prawo – był nawrócony . Jak skończył ? Czy ja chcę tak skończyć jak On ? Co z tego , że jest nagroda . Skoro On jest „ drogą i prawdą ‘’ , to znaczy , że każdy nawrócony człowiek kończy na krzyżu . A czy ja znam swój krzyż ? Szukam swojego krzyża….
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 nast. » koniec »» |
|
|
|
|
Parafia Opatrzności BożejMałe Dzieło Boskiej Opatrzności Orioniści
Kancelaria parafialna czynnaponiedziałek od 16 do 18 wtorek od 10 do 12 i 16 do 18 środa od 10 do 12 i 16 do 18 czwartek od 10 do 12 i 16 do 18 piątek od 16 do 18 sobota od 11 do 12
Msze Świętew niedziele i święta 6.30; 8.00; 9.30; 10.30 11.00; 12.30; 16.00; 18.00 (W lipcu i sierpniu nie ma Mszy świętej o 16.00) w dni powszednie 6.30; 7.15; 8.00; 18.00 (W lipcu i sierpniu nie ma Mszy świętej o 8.00) Eucharystia w intencji dobrodziejów i ofiarodawców naszej parafii Poniedziałek godz. 18.00 Nabożeństwo Fatimskie 13 dnia każdego miesiąca 17.15 Różaniec Fatimski 18.00 Msza Święta Eucharystia w intencji rodzin III środa miesiąca godz. 18.00 Nabożeństwo do Matki Kościoła Środa godz. 17.15
|
|