{mosimage}Alojzy Orione urodził się w ubogiej rodzinie 23 czerwca 1872 r. w Pontekurone, a chrzest przyjął następnego dnia, w Uroczystość św. Jana Chrzciciela, przyjmując od niego drugie imię. Alojzy był czwartym dzieckiem. Ojciec Wiktor był brukarzem, a matka Karolina posługiwała w różnych domach, albo pracowała na roli. Cieszyli się dobrą opinia wśród ludzi, zawsze pełni szacunku dla wszystkich i bezgranicznie oddani swoim dzieciom. Od małego Alojzy miał wpajane przez swoich rodziców szacunek do pracy, a co za tym idzie do chleba powszedniego. Mama uczyła swoich dzieci odmawiania modlitw, a także wraz ze swoimi dziećmi modliła się. Dbało o wychowanie religijne swoich dzieci. Każdego dnia wraz z Alojzym na dźwięk dzwonów odmawiała Anioł Pański. Mama Karolina bardzo kochało swoich synów, ale w Alojzym dostrzegała coś odmiennego niż u innych. Pewnego razu podczas zabawy, Alojzy zerwał kwiat powoju, który jest podobny do dzwonka i zaczął poruszać się jak ministrant dzwonkiem podczas Mszy św.

 Wielki wpływ na młodego Alojzego miał ks. Kanonik Michał Kattaneo, który był kapelanem miejscowego szpitala, niestrudzony Kapłan, który swoją posługę pełnił wśród ludzi chorych, ubogich. Zawsze pełen życzliwości dla Alojzego, którego wiele razy zabierał z sobą do chorych. Chłopiec przysłuchiwał się rozmowom, które ks. Michał prowadził z ludźmi chorymi, dzięki czemu mógł zrozumieć świat ludzi cierpiących, samotnych, co w przyszłości będzie miało wpływ na działalność i życie ks. Orione. 

Od roku 1882 do 1886 r. Alojzy pomaga ojcu Wiktorowi, jako pomocnik przy budowaniu dróg. Już wtedy w sercu chłopca rodziło się pragnienia służenia Chrystusowi, ale nikomu o tym nie mówił, przyjmując postawę pokornego syna. Życie wśród klasy robotniczej nie było łatwym zadaniem. Doświadcza trudów ciężkiej pracy, żyjąc i mieszkając w trudnych warunkach. Pewnego dnia w Nizza Monferrato, słysząc przekleństwa jednego z robotników, porzuca taczkę i biegnie do Kościoła, prosząc Boga, żeby raczej umarł, niżby miał Go obrazić brzydkimi słowami. 

{mosimage}Przychodzi dzień, kiedy Alojzy mówi mamie, jakie jest pragnienie jego serca, że chciałby pomagać ubogim i chorym jak ks. Michał: „Chciałbym być jak ów zakonnik, który przychodzi do nas po kweście. Pozwól mi iść razem z nimi”. Wtedy mama odpowiedziała: „Miej cierpliwość, teraz cię jeszcze ojciec potrzebuje, módl się do Matki Bożej i zobaczysz, że nadejdzie twoja godzina”. 

4 września 1885 r. Alojzy zostaje przyjęty do Zgromadzenia Franciszkanów w Vogherze. Wydaje mu się, że śni, w końcu jest na tej drodze, na której od dłuższego czasu pragnął. Mając zaniedbania w nauce, swoją gorliwością stara się za wszelką cenę nadgonić z materiałem. W. Czwartek 1886 r. niosąc świecę w procesji upada. Po przebadaniu młodego chłopca lekarz stwierdza zapalenie płuc.  W tamtych czasach była to choroba śmiertelna. Podczas choroby, Alojzy ma sen, w którym widzi rzesze kleryków ubranych w białe komże. Po wielu latach zrozumie ten sen. Ojcowie franciszkanie ze względu na stan zdrowia wydalają Alojzego ze swojego zgromadzenia. 

Już 4 października zostaje przyjęty do Oratorium Valdocco i spotyka się z ks. Bosko. Kierownikiem  duchowym Alojzego zostaje ks. Rua, wikariusz ks. Bosko. 8 grudnia przed obrazem Wspomożycielki, jako 14 – letni chłopiec składa ślub czystości. W ciągu trzech lat przerabia pięć klas gimnazjalnych. 

31 stycznia 1888 r. cale oratorium jest pogrążone w smutku, gdyż do domu Ojca odszedł ks. Bosko. W Kościele św. Franciszka jest wystawione ciało ks. Bosko. Podczas krojenia chleba odcina sobie kciuk prawej ręki. Przerażony tym wydarzeniem, że przez to nie może być księdzem, biegnie do zwłok ks. Bosko trzymając kciuk i dotyka nim ciała Świętego. Staje się cud, krew przestaje płynąć a rana się goi.  W sierpniu 1889 r. Alojzy opuszcza rodzinę zakonną ks. Bosko.