Parafia Opatrzności Bożej

Małe Dzieło Boskiej Opatrzności - Księża Orioniści ul. Polna 8, 62-800 Kalisz, tel/fax:627668733
Skontaktuj się z nami przez formularz
ZOBACZ OGŁOSZENIA PARAFIALNE

Msze Święte

(okres wakacyjny)
w niedziele i święta
6.30; 8.00; 9.30; 11.00; 12.30; 18.00
w dni powszednie
6.30; 7.15; 18.00

Kancelaria Parafialna

poniedziałek od 16 do 18
wtorek od 16 do 18
środa od 10 do 12
czwartek od 16 do 18
piątek od 16 do 18

Nauczyciel czy...

Coraz częściej słychać pojedyncze głosy nauczycieli, może odważnych, może dziwnych... Nauczyciele wypowiadają swoje opinie dotyczące wyborów prezydenckich czy to w Polsce czy poza Polską. Słuchając ich wypowiedzi ma się wrażenie, że są to osoby, które nie mają nic wspólnego z edukacją, może najpierw własną a dopiero potem naszych dzieci. Czy rzeczywiście uczących w szkole (kaliskiej) można nazywać pedagogami, nauczycielami? Mam wątpliwości! Człowiek nazywający siebie nauczycielem innych, podejmujący pracę z dziećmi, powinien być osobą mającą szerokie horyzonty myślowe, umiejący wyprowadzać wnioski nie zawężone tylko do własnych przekonań, gdzie ci nauczyciele sprzed trzydziestu, dwudziestu lat? Dzisiaj wśród nauczycieli szkoły podstawowej spotykamy grupy liberalno-lewicowe. Chore myślenie o sobie, o rzeczywistości wokół, co powiedzieć? Mam wrażenie, że dzisiejsi nauczyciele (nie wszyscy) to ludzie z przypadku, z braku innej pracy uczący w szkole, przypadek czy celowe nauczanie? Proszę zauważyć kogo będzie miała Polska za dziesięć lat, jakich obywateli? Jeśli nauczyciel szkoły podstawowej nie zdaje sobie sprawy kogo wychowuje: człowieka z tłumu (czyli nikogo) stojącego jako bierny świadek ważkich wydarzeń, a może człowieka tylko oskarżającego, oczywiście zawsze innych, nigdy siebie, dobrze byłoby, gdyby to był dobry łotr! Drodzy nauczyciele z przypadku, wróćcie, proszę do swoich wcześniej wybranych, lecz z braku miejsc nie podejmowanych zajęć, dajcie sobie spokój z nauczaniem innych. Wyedukujcie najpierw siebie na ludzi o dużej kulturze osobistej mających odpowiednią wiedzę, nie zamykających się w obrębie komunistycznego myślenia, a dopiero potem idźcie nauczać innych. Odwagi. Nie dziwi więc, że Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów kard. Robert Sarah podczas prezentacji swojej najnowszej książki "Bóg albo nic. Rozmowa o wierze" w siedzibie KEP apelował o to, aby powrócić do modlitwy i nauczania Kościoła. - Bez intensywnego życia przepełnionego modlitwą, będziemy doświadczać wojen, podziałów i zagubienia - podkreślił watykański hierarcha. Gorąco polecam lekturę książki: Bóg albo nic. Rozmowa o wierze. Spotkanie z kard. Robertem Sarahem.

Po ostatnich wyborach, kiedy PIS otrzymał duży mandat zaufania Polaków, zmieniły się nastroje w środowiskach naukowych, społecznych, w kręgach kościelnych. Dla niektórych jest to zmiana in plus, dla innych lęk, może Kościół stricte księża przejmą władzę w państwie. Nic bardziej mylnego. A może dominantą jest zwiększenie godzin religii w szkole, może kierunek szkoły w stronę ukochania Ojczyzny. Wróćmy choć na chwilę do przemówienia Ojca Świętego Jana Pawła II we włocławskiej katedrze 6 czerwca 1991 r. Przypomnijmy sobie co wówczas Papież powiedział do katechetów, nauczycieli i uczniów:
„Z nauczaniem religii, przede wszystkim religii katolickiej, w większości krajów europejskich wiąże się ogromny wkład energii i środków Kościoła i poszczególnych państw. Należy sobie uświadomić, że z tego względu, jak również dlatego, że obejmuje ono młode pokolenie — dzieci i młodzież — oraz że jego treść jest wyrazem odniesienia do religijnego wymiaru ludzkiego życia, musi być ono uznane za pierwszorzędny wkład w budowanie Europy opartej na dziedzictwie chrześcijańskiej kultury, które jest dziedzictwem wspólnym Europy Wschodniej i Zachodniej; była o tym mowa w czasie niedawnego sympozjum Rady Episkopatów Europy na temat nauczania religii w szkołach publicznych.
Jednocześnie należy podkreślić, że nie do pogodzenia z prawdą chrześcijańską jest postawa fanatyzmu czy fundamentalizmu tych ludzi, którzy w imię ideologii uważającej się za naukową lub religijną czują się uprawnieni do narzucania innym własnej koncepcji prawdy i dobra. Metodą Kościoła jest poszanowanie wolności przy niezmiennym uznawaniu transcendentnej godności osoby ludzkiej. Ewangeliczna wrażliwość i czujność ochronią nas przed emocjami i wzburzeniem, które łatwo mogą prowadzić do ksenofobii czy jakiejś nietolerancji, sprzecznych z duchem Ewangelii, z duchem Boga, który jest Stwórcą i miłującym wszystkich ludzi Ojcem.
Szkoła ma wykluczać wszelki monopol, „który sprzeciwia się wrodzonym prawom osoby ludzkiej, a także postępowi i upowszechnianiu samej kultury, pokojowemu współżyciu obywateli i pluralizmowi istniejącemu  dziś w bardzo licznych społeczeństwach” (Deklaracja o wychowaniu chrześcijańskim, 6). 
Niechże tedy szkoła, a w niej katechizacja — która ma swoje dobrze określone i znane wam cele: wprowadzania wiernych do świadomego uczestnictwa w życiu Bożym i w życiu Kościoła, do dojrzałej wiary, pokazywania sensu ludzkiego życia, prowadzenia do świętości poprzez umacnianie w Duchu Świętym więzi z Chrystusem w drodze do Ojca (por. Og. Instr. Katech. ,Notificationes, 1973 r.) — niechże ta szkoła uczy w wolnej Polsce młode pokolenia, a także i starsze, że „właściwego korzystania z wolności można się nauczyć tylko przez jej właściwe używanie” (Jan XXIII, Mater et Magistra, 232).
Niech będą uważnie i mądrze szanowane prawa każdego dziecka i młodego człowieka do kształtowania i wyrażania na terenie szkoły własnego sumienia zgodnie ze swoją formacją otrzymaną w rodzinie, światopoglądem oraz osobistymi, uczciwymi poszukiwaniami duchowymi”.
A zatem odwagi drodzy pedagodzy, nauczyciele, wychowawcy i katecheci. Nic bardziej mylnego jak lęk przed najwspanialszym Nauczycielem i Przyjacielem człowieka.

„Kochana młodzieży, drodzy rodzice, katecheci i katechetki, bardzo was proszę, byście nie żałowali trudu i pomysłowości, aby lekcje religii miały swój blask i świeżość, a także ten szczególny urok, jaki z natury Objawienia Bożego jest im właściwy”.


 

Dlaczego???
Na krótko przed świętami Bożego Narodzenia zauważyłam coś innego: inni ludzie, widać więcej uśmiechniętych twarzy, ktoś podchodzi, by choć w przelocie złożyć życzenia: wszystkiego dobrego, wesołych świąt, dużo zdrowia. Nawet pani ekspedientka uśmiecha się milej niż zawsze. Co się zmieniło w życiu tych osób, czy atmosfera Bożego Narodzenia daje tyle siły, pobudza do życzliwości?
Czy nie mogłoby być tak w każdym innym dniu? Ale w tym czasie też rozpoczyna się tzw. szum medialny wokół karpia. Ekolodzy dochodzą do głosu, roztaczają opiekę nad „biednym karpiem”, dlaczego nie ma takiego szumu, gdy abortuje się nienarodzone dzieci? Dlaczego szykanuje się osoby, które nie chcę dokonywać zbrodni na niewinnych, a niechcianych dzieciach? Gdzie wrażliwość, odrobina ludzkiej wrażliwości, czy tylko przy karpiu i to w czasie przygotowania do świętowania Narodzenia Pana Jezusa? O ludzkości dokąd zmierzasz w swych postawach?


 Idę szybkim krokiem do pracy. Przede mną idzie mężczyzna, co chwilę zostawia za sobą kolorowy papierek po cukierkach. Przechodzień kieruje się do przejścia przez ulicę w miejscu niedozwolonym. Zagadałam do przechodnia – halo, proszę pana, zostawia pan ślady za sobą. Jaki przykład daje Pan młodzieży, pan lekko zaskoczony odpowiada: psy tu … i nic nie gadają. Szkoda, że ów człowiek sam porównał się do psa. A może byłby dobrym poetą, bo użył rymu!


 

Mój Znajomy po powrocie do domu zauważył, że nie ma telefonu komórkowego. Pewnie został w pomieszczeniu, gdzie wcześniej spożywałem obiad, stwierdził rozmówca, poszukiwanie - nie ma. Inna myśl: może tam, gdzie wcześniej załatwiałem różne sprawy.I oczywiście, zrezygnowany pojechał do wcześniej odwiedzanych miejsc - nie ma. Co się mogło stać? Zgubiłem telefon i co dalej? Gdzie zadzwonić? Co robić? Przyszedł mi na myśl św. Józef. Nic nie mówiąc i tak już zdenerwowanemu rozmówcy, zaczęłam prosić w myślach św. Józefa o pomoc. Kilka minut po zakończonej modlitwie, ktoś puka do drzwi, otwieram i widzę młodą, miłą dziewczynę - przyniosłam znalezioną komórkę mówi Dziewczyna. Dzięki Aniu (bo tak ma na imię), dzięki Ci św. Józefie, Niezawodny i Ukochany Patronie. Są jeszcze dobrzy ludzie.


 

Czy praca to życie?

Jak każdego dnia poranne zakupy, aż tu niespodziewanie „dziwna” kolejka do kasy. Pani ekspedientka starała się szybko obsłużyć klientów, ale  drobny problem z kasą fiskalną nie pozwolił na dalszą obsługę, trzeba chwilkę poczekać. Czas nieubłaganie płynie do przodu, czy zdążę, czy będę musiała  odłożyć chleb na półkę. 

Próbuję poprosić Ekspedientkę o skasowanie tylko jednego produktu i słyszę głos kobiety stojącej za mną: wszyscy się spieszymy, my do pracy! Wystarczy spóźnić się raz czy dwa i można stracić pracę! Praca to życie - konkluduje Pani z kolejki. Odpowiadam zdesperowanej pani: Eucharystia to życie. Dla normalnego, przeciętego człowieka praca to życie – skontestowała, coraz bardziej zdesperowana, kobieta.  Myślę, że postawa tej pani nie jest odosobniona, większość Polaków traktowana jest jako tania siła robocza, czy praca powinna być priorytetem w życiu katolika?

Reflektując nad słowami rozmówczyni sięgnęłam do encykliki „Laborem exrcens” Jana Pawła II, gdzie Papież wręcz mówi wprost: „W każdym takim wypadku, w każdej tego typu sytuacji społecznej zachodzi pomieszanie, a nawet wręcz odwrócenie porządku wyznaczonego po raz pierwszy już słowami Księgi Rodzaju; człowiek zostaje potraktowany jako narzędzie produkcji, podczas gdy powinien on - on jeden, bez względu na to, jaką pracę wypełnia - być traktowany jako jej sprawczy podmiot, a więc właściwy sprawca i twórca. Takie właśnie odwrócenie porządku, bez względu na to, w imię jakiego programu i pod jaką nazwą się dokonuje, zasługiwałoby na miano „kapitalizmu” w znaczeniu, o którym mowa poniżej. Wiadomo, że „kapitalizm” posiada swoje historycznie ustalone znaczenie jako system i ustrój ekonomiczno-społeczny, przeciwstawny do „socjalizmu” lub „komunizmu”. Natomiast w świetle analizy tej podstawowej rzeczywistości całego procesu gospodarczego, a przede wszystkim struktur produkcji, jaką jest właśnie praca, wypada przyjąć, że błąd kapitalizmu pierwotnego może powtórzyć się wszędzie tam, gdzie człowiek zostaje potraktowany poniekąd na równi z całym zespołem materialnych środków produkcji, jako narzędzie, a nie - jak to odpowiada właściwej godności jego pracy - jako podmiot i sprawca, a przez to samo także jako właściwy cel całego procesu produkcji.

 

Nowy obraz parafii

Blok(g) Proboszcza

Autorskie blogi

Parafia

 

Czytelnia

Czytania na dziś

Bp Zbigniew Kiernikowski

Dzisiejszym spotkaniem rozpoczynamy cykl katechez, które mają przybliżyć nam rozumienie Liturgii oraz pomóc bardziej świadomie i owocnie w niej uczestniczyć. Kształtowanie, pogłębianie naszej świadomości liturgicznej jest bowiem niezmiernie istotne i ważne, gdyż to właśnie przez Liturgię dokonuje się uświęcenie naszego życia.

CZYTAJ CAŁOŚĆ

fb/narodzeni